Strona główna - Atlas grzybów Orawy i Podhala| Lista członków klubu | Strony członków klubu | Forom dyskusyjne klubu | Nasze wyprawy | Atlas grzybów | Przepisy |
| Status klubu | Email klubu |

Galeria foto  z wyprawy  - 23.11.2002
| Relacja z wyprawy |

   

 

                                    Łąkowa wyprawa na grzyby – 23 listopada 02

          Nasza eskapada na grzyby parkowe w Krakowie była niezwykle krótka; trwała około 45 minut. Celem głównym było sfotografowanie boczniaków, które rozpoczęły wegetację około połowy listopada. Boczniaki , które wyrosły najwcześniej zostały już pożarte przez mieszkańca parku. Śledztwo w tej sprawie było krótkie i przyniosło werdykt nie budzący wątpliwości: sprawcą musiał być ślimak – materiał dowodowy w postaci zdjęcia ujawnia pozostawione ślady śluzu.

Większe zasoby młodziutkich boczniaków ukryły się wewnątrz spróchniałego pnia wierzby. Boczniaki wyrosły w znacznych ilościach i ukryły się w taki sposób, że nie są widoczne dla osób spacerujących po parku. Niestety nie dotyczy to ślimaków. Już odkryły kępę grzybów i napoczęły ją. Zenit po sfotografowaniu grzybów zostawił je mając nadzieję na wyraźne powiększenie ich masy. Nie sądzę by jego konsumpcyjne zapędy zakończyły się sukcesem – ślimaki czekają w pobliżu...

Odwiedziny u zimówek aksamitnotrzonowych wykazały, że po tygodniu wegetacji kolonia grzybków wyraźnie podrosła. Jest to kolejny dowód zaprzeczający poglądom o zahamowaniu wzrostu grzyba po ujrzeniu go przez oko ludzkie. Widać, że zimówki wielokrotnie oglądane zarówno przeze mnie jak i Zenita zwiększają swoje wymiary. Były jednak suche. Jest to wynikiem niewielkich opadów w ostatnim okresie a także zasługą okrywy z liści wierzbowych ( grzyby są odkrywane tylko do fotografii). Kolejne stanowisko zimówek zawierało stare egzemplarze rosnące na ziemi ( pod cienką warstwą ziemi leży na pewno gałąź wierzbowa, która jest żywicielem zimówki) oraz młode owocniki ułożone wzdłuż gałęzi. W tym właśnie miejscu, kilka dni temu rosły jeszcze największe zimówki jakie oglądały oczy moje – trzony około 10 cm a średnica kapelusza około 7 cm..

Kolejny cel naszej wyprawy łąkowej znajdował się w grupie czterech modrzewi rosnących obok asfaltowej alejki parkowej. Tym razem “fotołowy” dotyczyły grzyba nie znajdującego się jeszcze w kolekcji Zenita – wodnichy modrzewiowej (Hygrophorus lucorum). Jest to grzybek o niewielkich przeważnie rozmiarach ( średnica kapelusza od trzech do sześciu cm), żółciutki, kruchy i stosunkowo smaczny o ile wodnichy można uważać za grzyby smaczne. Ta wodnicha rośnie tylko pod modrzewiami, z którymi tworzy mikoryzę. W zasobach internetowych tylko zdjęcia japońskie oddają dobrze wygląd tego grzyba ( inna sprawa, że zdjęcie wodnichy modrzewiowej podpisane jest tam błędnie jako Hygrophorus hypothejus co oznacza wodnichę późną). Mam nadzieję, że zdjęcia Zenita, które zwykle są doskonałe lub bliskie doskonałości oddadzą najlepiej wygląd grzyba. Przy okazji zdradzę sekret: Wiesław zebrał worek tych grzybów i będzie je dzisiaj jadł. Trochę się boi ale piszący te słowa dodawał mu otuchy jako że jadł je wielokrotnie w postaci smażonej, w zupie i w zalewie octowej ( nie są to prawdziwki ale nie jest to też lato tylko koniec listopada i nie należy grymasić). Jakie będą efekty zobaczymy niebawem. Jeżeli Pan ( Pani) czyta w tej chwili ten tekst to oznacza, że Zenit przeżył i zdążył zmontować opis wyprawy.

Ostatnią wizytę składamy gąsówkom dwubarwnym ( Lepista personata), które na terenie parku krakowskiego mają kilka stanowisk. Udaje nam się znaleźć trzy młode egzemplarze, sine z zimna. Wiesław twierdził, że dwa z nich były przez kogoś przydeptane przy czym patrzył złośliwie na mnie. Może i miał rację; byłem w tym miejscu w piątek (22.11) i mogłem nadepnąć. Gąsówki były na tyle dobrze schowane w kępie trawy, że nie zauważyły ich gawrony, które rozbijają je na strzępy. Nigdy nie wiem dlaczego gawrony to robią, podejrzewam, że je jedzą. Jeżeli tak to mają rację – gąsówka dwubarwna jest wspaniałym grzybem, rzadko zresztą zbieranym bo nie rośnie w lesie tylko w parkach i na łąkach. Gąsówka dwubarwna żyje w symbiozie z pewnym gatunkiem trawy. Tworzy kręgi ( czarcie koła). Taki krąg można zlokalizować obserwując kolor trawy. Nie wiem czy Zenitowi udało się pokazać na zdjęciu regularny kolisty kształt pasa trawy o wyraźnie wyodrębnionym z tła kolorze. Jeżeli tak to właśnie dokładnie na obwodzie tego kręgu rosły w tym roku gąsówki dwubarwne, które pod koniec października występowały w znacznych ilościach. Trzy zebrane dzisiaj grzybki dowodzą, że gasówka dwubarwna jest poza zimówką i boczniakiem jednym z najpóźniejszych grzybów w Polsce.

Nasza krótka listopadowa wyprawa na grzyby nie obyła się bez niespodzianki. Towarzyszyła nam wiewiórka, która widocznie jest tak zżyta z ludźmi, że nie boi się przebywać w ich towarzystwie. Podchodziła na wyciągnięcie ręki. Podeszła do nas w momencie kiedy oglądaliśmy jakiegoś grzybka i byliśmy nisko pochyleni nad ziemią. Prosiła o jakiś smakołyk. Obwąchała grzybki ale nie chciała ich jeść. Widocznie wiewiórki takich grzybów nie jedzą. Nie mieliśmy niestety orzechów...

Tadeusz Ruchlewicz

      A teraz napiszę ja autor zdjęć ... Grzyby były bardzo smaczne polecam je wszystkim smakoszom - znowu dzieki znajomości z Tadeuszem skosztowałem kolejnego gatunku grzybów... Dziękuję Tadeuszu za słowa otuchy i do następnych tak udanych wypraw foto-grzybowych. Jutro w niedzielę jadę z Tadeuszem na grzyby na kielecczyznę o efektach naszej kolejnej wyprawy poinformujemy w poniedziałek.

Zenit - Wiesław Kamiński