|
STRONA
ROBERTA LEŚNIAKIEWICZA- CZŁONKA KLUBU |
Zapraszam do zapoznanie się ze stroną www
Roberta Leśniakiewicza - www.ufocentrum.org.
i książką
autora
Artykuły - Grzyby z kosmosu ? ,
Kwiaty księżyca
, Grzyby
i bliskie spotkania zerowego rodzaju,
NOWOŚCI - Latające grzyby, Grzybobranie za
stodołą, Duchy z
Hyćkowej Góry, Grzyb grozy...
,
JORDANÓW NA GRZYBACH STOI... Robert K. Leśniakiewicz Nasza Mama mawiała, że Jordanów grzybami stoi. Faktycznie - po zamknięciu huty metali nieżelaznych i SZMO w Skawinie, po zamknięciu kilkudziesięciu szczególnie trucicielskich kombinatów na Górnym Śląsku - w lasach Jordanowszczyzny zaczęły pojawiać się grzyby, o których tylko czytaliśmy w atlasach i rozprawach grzybom poświęconych, o czym już kiedyś pisałem na łamach “Echa Jordanowa”. Tym razem chciałbym napisać o pewnej osobliwości, która dosłownie i w przenośni wprowadziła się pod nasz Ratusz! Chodzi mi o to, że od dwóch lat przy fundamentach tej najszacowniejszej budowli naszego miasta, wyrastają w maju i czerwcu ogromne owocniki purchawicy olbrzymiej - Langermannia gigantea - patrz zdjęcie. Jest to drugie miejsce występowania owocników tego jadalnego (i bardzo smacznego!) grzyba na terenie Jordanowa. Grzyb ten jest chroniony i wpisany do “Czerwonej Księgi gatunków zagrożonych i ginących w Polsce”, dlatego proszę o nie niszczenie jego owocników. Mimo tego, że jest to grzyb jadalny, ostrzegam przed jego spożywaniem, a to dlatego, że w jego owocnikach odkładają się przede wszystkim metale ciężkie (ołów, kadm, rtęć, itd.), które plecha wychwytuje ze środowiska skażonego przez emisje przemysłowe i spaliny samochodowe. Można się tym toksycznym koktajlem solidnie przytruć!!! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie
fakt, że purchawica olbrzymia jest de facto największym organizmem na naszej
planecie! Proszę nie zapominać, że 99,999% masy grzyba jest ukryte w glebie pod
postacią plechy, która ją przerasta. Purchawica potrafi przeróść glebę na
powierzchni 2 - 5 ha do głębokości skały macierzystej - od jednego do 4-5 metrów i
więcej! Wygląda na to, że cały Rynek jest opanowany tylko przez tego jednego grzyba. O
ile wiem, to żadne miasto nie może poszczycić się czymś takim... Nie ma się czego temu dziwić, wszak Jordanów zbudowano na terenach Puszczy Karpackiej, której te grzyby są niestety tylko reliktem, a na dodatek ciepłe i deszczowe wiosny lat 2000-2002 działają na nie stymulująco. Pierwsze borowiki pojawiały się już w połowie maja. W tym roku pierwszego borowika znalazłem 29 maja. Temperatury nocne w granicach powyżej +10 st. C oraz opady do 50 l/m kw./24h stwarzają idealne warunki do ich rozwoju i owocowania. No cóż, jest to tylko kolejny dowód wprost na to, że zmienia nam się klimat na cieplejszy! Ale i nie tylko wiosną można znajdować
grzyby-giganty, bo takie trafiają się także i jesienią. Przyroda pokaże nam jeszcze niejedno. Miejmy nadzieję, że będą to rzeczy, które pozwolą nam żywić nadzieję, że Natura powoli wraca do równowagi. I oby tak było.
|