|
BIAŁE
OGNIE NAD GÓRAMI? |
Inne materiały na stronie członka klubu. Więcej...
W Tatrach kilkakrotnie obserwowano dziwne światła nad górami, ale tylko w dwóch przypadkach zakwalifikowałem je jako UFO – pozostałe dało się wyjaśnić w oparciu o znane prawa fizyki. NB, wyjaśnienia były prozaiczne: odbicie światła od szyby okiennej w górnej stacji kolejki linowej na Łomnicę i światło jasnej planety widziane poprzez delikatne zamglenie. Ot i wszystko. Dwa tajemnicze światła, które zakwalifikowałem jako Nieznane Fenomeny zaobserwowano w okolicach Łysej Polany. W jednym przypadku wszcząłem akcję poszukiwawczo-likwidacyjną za domniemanymi naruszycielami granicy państwowej... O kilku obserwacjach białych świateł nad Tatrami Bielskimi donieśli mi polscy i słowaccy pogranicznicy z Jurgowa, Javoriny i Ždiaru. Część z nich dała się wyjaśnić obecnością w Tatrach Bielskich poligonu wojskowego dla jednostek specjalnego przeznaczenia słowackiego MSW i komandosów podległych tamtejszym wojskom powietrzno-desantowym. W Beskidach też odnotowałem kilka przypadków obserwacji białych ogni nad szczytami górskimi, ale znalazło się w miarę racjonalne wyjaśnienie ich pochodzenia. Ostatni przypadek miałem w dniu 16 sierpnia 2002 roku, kiedy to w dość gęstej mgle podnoszącej się ze Skawy, u podnóża góry Ciosek (550 m n.p.m.) zauważyłem migocące białe, pomarańczowe i czerwone światła. Zaintrygowany obserwowałem to zjawisko przez lornetkę przez prawie pół godziny. Ponieważ zapadła już noc i zjawisko znikło, postanowiłem pójść na to miejsce nazajutrz, wczesnym rankiem. Rano, o godzinie 5.45 znalazłem się na miejscu domniemanego lądowania UFO i... – i ku swemu rozczarowaniu zamiast przyziemionego NOL-a, czy chociażby wypalonego kręgu trawy czy piktogramu trawiastego, znalazłem zakopany po osie w bagnistej łączce terenowego UAZ-a 69, którego kierowca porzucił po kilku nieudanych próbach wydobycia z błocka!... Śmiech śmiechem, ale gdyby na moim miejscu znalazł się jakiś oszołom, to usłyszelibyśmy piękną historyjkę o Bliskim Spotkaniu Drugiego Rodzaju w okolicach Jordanowa! A jednak niedawno przydarzyło mi się coś, czego – jak na razie – nie potrafię wytłumaczyć. To wydarzyło się w nocy 25/26 października 2002 roku, w Jordanowie. O godzinie 19:00 wyszedłem wraz z moim psem Argosem na spacer i po mleko do sąsiadów. Idąc ulicą w kierunku jordanowskiego Rynku zauważyłem silny blask żółto-pomarańczowej łuny miejskich świateł Myślenic i Krakowa odbity od wiszącej na północy-północnym wschodzie ławicy chmur. Nieco bardziej w lewo od łuny, tuż nad szczytem góry Przykiec (741 m) wisiało białe, owalne światełko, którego kolor w odróżnieniu od barwy łuny był mleczno-biały. Szybko przyniosłem mleko i zaprowadziłem Argosa do domu. O światełku powiedziałem siostrze, a potem żonie. Wziąłem lornetkę 7 x 35 i razem przyjrzeliśmy się bliżej temu zjawisku. To “coś” wyglądało dokładnie tak, jak na załączonych zdjęciach. Tajemnicze białe światło przygasało i rozjaśniało się w cyklach około 30-sekundowych. O godzinie 19:30 dołączył do nas mój
kuzyn – pan Kazimierz W. z silniejszą lornetką i znów obserwowaliśmy to
zjawisko, które nie zmieniało swego położenia i tkwiło w jednym miejscu, zmieniając
jedynie natężenie światła. O godzinie 19:35 zjawisko zaobserwowała kolejna osoba –
moja sąsiadka mgr Jolanta Ł., która potwierdziła wszystko to, co widzieliśmy
do tego czasu. Pomiędzy godziną 19:40 a 19:50 wykonałem serię zdjęć tego obiektu przy pomocy aparatu fotograficznego Canon EOS 3000 QD na filmie Kodak Gold 200 ASA, ze statywu i z następującymi parametrami kamery: t = 30”, d = 5,6. 2 zdjęcia wykonałem z f = 38 mm, zaś pozostałe z f = 76 mm. Te ostatnie powiększyłem dodatkowo w czasie skanowania, a efekty – jak na załączonym obrazku. Wykonałem też pomiar azymutu. Potem poszedłem na zachodni koniec ulicy Mickiewicza, skąd dokonałem drugiego pomiaru azymutu. Obydwa namiary nałożyłem na mapę terenu w stali 1 : 75.000 i wykreślone linie przecięły się w punkcie odległym od Jordanowa o około 11 km na północ z lekkim odchyleniem zachodnim, nad szczytem Koskowej Góry (868 m) w Paśmie Koskowej Góry Beskidu Makowskiego, pomiędzy wsiami Żarnówka, Bieńkówka i Bogdanówka – około 8 km na wschód od Makowa Podhalańskiego. Tak więc tajemniczy obiekt, czy nawet dwa obiekty znajdowały się nad szczytem Koskowej, na wysokości 3-5 km nad Ziemią, co można było wywnioskować po wysokości podstawy chmur. Wyglądało to tak, jakby jakiś silny reflektor oświetlał chmury z góry lub iluminował je od dołu. Tylko skąd na szczycie Koskowej Góry znalazłby się taki silny reflektor? – oto jest pytanie! I jeszcze jeden dziwny fakt, a mianowicie – na tym terenie w czasie II Wojny Światowej hitlerowcy poszukiwali w okolicach Żarnówki rud manganu, molibdenu, chromu – metali uszlachetniających stal – a także... uranu. Poszukiwania rud uranu kontynuowali potem Rosjanie z przerwami do 1956 roku. Czy te dwa fakty mogą mieć jakiś związek ze sobą? Zainteresowanych odsyłam do pracy pt. “WUNDERLAND: Pozaziemskie technologie w Trzeciej Rzeszy” (Warszawa, 2001), którą napisałem wraz z dr Milošem Jesenským. Około godziny 20:00 wzeszedł Księżyc, co nie wpłynęło na zmianę wyglądu tego obiektu. Zjawisko zgasło nagle o godzinie 20:16. potem, już około godziny 21:35 wydawało mi się, że widzę na tym miejscu jakieś lśnienie, ale mogło to być jakieś odbicie światła Księżyca w chmurach czy po prostu złudzenie zmęczonego wzroku. Także następnego dnia, o godzinie 5:57 nie zauważyłem niczego w tamtej okolicy nieba. Nie mam zielonego pojęcia, czym były zaobserwowane obiekty. Ale to jeszcze nie koniec, bo o godzinie 6:04 i 6:05 dnia następnego – tj. 26 października 2002 roku, widziałem dwa gwiazdopodobne obiekty, które świecąc tak jasno, jak gwiazda Bellatrix w ramieniu Oriona (czyli jakieś +1m,8), przeleciały z pogranicza konstelacji Oriona i Wielkiego Psa aż do wschodniej części gwiazdozbioru Lwa, gdzie stopniowo zgasły... Czy były to sztuczne satelity? Ciekawe, bo poruszały się po identycznej trajektorii, z identyczną prędkością i w odstępie 1 minuty! A może to UFO typu Nieznany Obiekt Orbitalny - NOO lub nawet Nieznany Obiekt Kosmiczny - NOK gonił jakiegoś ziemskiego satelitę po orbicie???... W końcu takie rzeczy też obserwowano. Też nie jestem w stanie tego wyjaśnić w sposób zadowalający. Moja siostra mgr Wiktoria Leśniakiewicz rzuciła domysł, że Obcy po prostu obserwowali Polskę przed wyborami do samorządu lokalnego i niejako przy okazji monitorowali przemieszczanie się bardzo silnej turbulencji atmosferycznej – jak elegancko nazwał huragan z 27 i 28 października 2002 roku red. Andrzej Zalewski z “Eko Radia” – której prędkość doszła do 100 km/h na Niżu Polskim, 130 km/h na Wybrzeżu oraz 165 km/h na Kasprowym Wierchu! A do tego należałoby doliczyć także dwie burze z piorunami w okolicach Jordanowa – co trafia się niezmiernie rzadko! No cóż, to też może być jakieś wyjaśnienie... W tej chwili rejestraty tych incydentów znajdują się w archiwum Centrum Badań UFO i Zjawisk Anomalnych w Krakowie jako sprawa nr NL/RV JOR 20021025. Gdybyś Czytelniku mógł dorzucić coś do zaprezentowanego tutaj materiału, to proszę o kontakt z Centrum Badań UFO i Zjawisk Anomalnych w Krakowie na e-mail: ufocentrum@konto.pl lub na mój prywatny adres: domel63@wp.pl - albo z redakcją “Nieznanego Świata”. Gwarantujemy wszystkim świadkom i informatorom całkowitą anonimowość.
|